Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty
sobota, 13 kwietnia 2013
czwartek, 28 marca 2013
Mc/KFC/cokolwiek DRIVE
Nieraz pewnie korzystałyście z fastfoodów typu McDonald czy KFC w formie DRIVE. I tutaj dzisiaj moich kilka uwag dotyczących bezorganizacji.
Każda z nas lubi się zastanowić. Ok, 20% z nas ma ulubiony zestaw/kanapkę czy cokolwiek innego i od razu wie co chce kupić. Niestety jest to mniejszość. Reszta z nas pragnie w spokoju podjechać pod McDrive, przeczytać co jest na tablicy, pomyśleć i wybrać. Po coś chyba te tablice są?! I nie mówię tu o pół godzinnym myśleniu, tylko takim jednominutowym. Niestety rzeczywistość jest inna. Tak samo jak nie widze cholernego sensu w robieniu idiotycznych glosnikow. Kiedys sie podjedzalo pod okienko i przynajmniej moglas obczaic osobe,ktora od ciebie przyjmuje zamowienie. A taki glos zle na mnie wplywa. Wyobrazam sobie wtedy,ze zamowienie przyjmuje jakis ekshibicjonista,ktory wali konia.
Podjeżdżasz pod McDrive. Nie myśl, że cokolwiek zdążysz przeczytać na tej pieprzonej tablicy, gdzie już nie mogli zrobić mniejszej czcionki (a nie, nie noszę ani okularów ani soczewek ). Od razu następuje głosowy atak: ' DZIEN DOBRY CO PANI SOBIE ZYCZY'.
Ty sie nie odzywasz. No kurwa mac,nie wiesz co chcesz kupic, najpierw fajnie by bylo przeczytac.
Na to stalker dalej atakuje '' DZIEN DOBRY CO PANI SOBIE ZYCZY'.
Ty sie nadal nie odzywasz.Czytasz i sprawdzac jak wielka cierpliwosc ma glos wielkiego brata zza glosnika.
Wielki brat zaczyna sie wkurwiac
'HALOOOOO CO PANI SOBIE ZYCZY"
Ty masz zas ochote krzyknac juz: KURWA NIC, CHCIALABYM CHOCIAZ DOCZYTAC TE JEBANA OFERTE DO KONCA
Ale oczywiscie z wrodzonej grzesnosci i dobrego wychowania przywolujesz w pamieci zestaw jaki ostatnio jadles w Mc Donaldzie i mowisz
ZESTAW Z BIG MACKIEM POPROSZE
Na to glos znowu,bardzo pourytowany krzyczy:
NIE SLYSZE CO PANI CHCIALA!!!!
No kurwa mac, jak nie slyszysz to naprawcie sobie pieprzone glosniki,mam ochote krzyknac. Ale nie krzycze,coraz bardziej unizonym glosem mowie..
ja tylko zestaw z bigmackiem chcialam...
DOBRZE CZY ZESTAW POWIEKSZONY
Nie, poprosze zwykly
ALE POWIEKSZONY JEST TANSZY
ale ja bym chciala zwykly
CO NIE SLYSZE
DOBRA NIECH BEDZIE POWIEKSZONY!!!!
Dobrze prosze na monitorze odczytac zamowienie ,czy wszystko sie zgadza?
Tak
SLUCHAM?????
Mowie,ze TAK!!!!!!!!!!
Dobrze,prosze przygotowac 13,50 i do nastepnego okienka
W nastepnym okienku place,oczywiscie Mc Donald robiac Mc Driva myslal o tym,zeby ludzie sie troche dla zdrowia pogimnastykowali przed zjedzeniem hamburgera z frytkami i dietetyczna cola... i tak wystawiam reke,zeby doszla do okienka, szczerze mowiac prawie cala wychylam sie przez okno samochodu...
W ostatnim okienku niespodzianka: mila pani podaje mi zestaw +dwie cole...
ja mowie ze chcialam jedna,a ona mowi ze chcialam powiekszone...
Coz nie protestuje..mysle zaraz je wloze w miejsce na kubki....
oczywiscie miejsce na kubki jest miejscem na male kubki....i moje dwa powiekszone duze kubki sie tam nie mieszcza...no dobra, stawiam je na dole, ruszam i przy najblizszym mocniejszym zatrzymaniu moje dywaniki zalewa powodz,powodz w kolorze gownianym....
YES I LOVE MC DONALDS!!!!!!!!!!!!!!!
taaaaaaaaaaak, nastepnym razem podjade bryczka...............
Każda z nas lubi się zastanowić. Ok, 20% z nas ma ulubiony zestaw/kanapkę czy cokolwiek innego i od razu wie co chce kupić. Niestety jest to mniejszość. Reszta z nas pragnie w spokoju podjechać pod McDrive, przeczytać co jest na tablicy, pomyśleć i wybrać. Po coś chyba te tablice są?! I nie mówię tu o pół godzinnym myśleniu, tylko takim jednominutowym. Niestety rzeczywistość jest inna. Tak samo jak nie widze cholernego sensu w robieniu idiotycznych glosnikow. Kiedys sie podjedzalo pod okienko i przynajmniej moglas obczaic osobe,ktora od ciebie przyjmuje zamowienie. A taki glos zle na mnie wplywa. Wyobrazam sobie wtedy,ze zamowienie przyjmuje jakis ekshibicjonista,ktory wali konia.
Podjeżdżasz pod McDrive. Nie myśl, że cokolwiek zdążysz przeczytać na tej pieprzonej tablicy, gdzie już nie mogli zrobić mniejszej czcionki (a nie, nie noszę ani okularów ani soczewek ). Od razu następuje głosowy atak: ' DZIEN DOBRY CO PANI SOBIE ZYCZY'.
Ty sie nie odzywasz. No kurwa mac,nie wiesz co chcesz kupic, najpierw fajnie by bylo przeczytac.
Na to stalker dalej atakuje '' DZIEN DOBRY CO PANI SOBIE ZYCZY'.
Ty sie nadal nie odzywasz.Czytasz i sprawdzac jak wielka cierpliwosc ma glos wielkiego brata zza glosnika.
Wielki brat zaczyna sie wkurwiac
'HALOOOOO CO PANI SOBIE ZYCZY"
Ty masz zas ochote krzyknac juz: KURWA NIC, CHCIALABYM CHOCIAZ DOCZYTAC TE JEBANA OFERTE DO KONCA
Ale oczywiscie z wrodzonej grzesnosci i dobrego wychowania przywolujesz w pamieci zestaw jaki ostatnio jadles w Mc Donaldzie i mowisz
ZESTAW Z BIG MACKIEM POPROSZE
Na to glos znowu,bardzo pourytowany krzyczy:
NIE SLYSZE CO PANI CHCIALA!!!!
No kurwa mac, jak nie slyszysz to naprawcie sobie pieprzone glosniki,mam ochote krzyknac. Ale nie krzycze,coraz bardziej unizonym glosem mowie..
ja tylko zestaw z bigmackiem chcialam...
DOBRZE CZY ZESTAW POWIEKSZONY
Nie, poprosze zwykly
ALE POWIEKSZONY JEST TANSZY
ale ja bym chciala zwykly
CO NIE SLYSZE
DOBRA NIECH BEDZIE POWIEKSZONY!!!!
Dobrze prosze na monitorze odczytac zamowienie ,czy wszystko sie zgadza?
Tak
SLUCHAM?????
Mowie,ze TAK!!!!!!!!!!
Dobrze,prosze przygotowac 13,50 i do nastepnego okienka
W nastepnym okienku place,oczywiscie Mc Donald robiac Mc Driva myslal o tym,zeby ludzie sie troche dla zdrowia pogimnastykowali przed zjedzeniem hamburgera z frytkami i dietetyczna cola... i tak wystawiam reke,zeby doszla do okienka, szczerze mowiac prawie cala wychylam sie przez okno samochodu...
W ostatnim okienku niespodzianka: mila pani podaje mi zestaw +dwie cole...
ja mowie ze chcialam jedna,a ona mowi ze chcialam powiekszone...
Coz nie protestuje..mysle zaraz je wloze w miejsce na kubki....
oczywiscie miejsce na kubki jest miejscem na male kubki....i moje dwa powiekszone duze kubki sie tam nie mieszcza...no dobra, stawiam je na dole, ruszam i przy najblizszym mocniejszym zatrzymaniu moje dywaniki zalewa powodz,powodz w kolorze gownianym....
YES I LOVE MC DONALDS!!!!!!!!!!!!!!!
taaaaaaaaaaak, nastepnym razem podjade bryczka...............
niedziela, 3 marca 2013
czego nie trzymam w mojej torebce?
Niestety na końcu tygodnia jest już prawie wszystko. Papierki, paragony, wydruki z karty kredytowej. Ale nigdy w torebce nie trzymam: mojego chihuahua, lakierów do paznokci, zmywaczy,starych skarpetek, zużytych tamponów, czekolady,długopisów...;) Pewnie sobie pomyślicie,kto by takie coś tam trzymał!
No niestety, raz w szatni na wfie na studiach, wypadł dziewczynie z torby tampon... w sensie wszystko jej wypadło z torby,a w tym też ten tampon...
ZUŻYTY!!!!
Wypadł jej na środek szatni i wszystkie dziewczyny to widziały... ale nikt się nie zaśmiał, zaległa cisza..i tylko za chwilę, któraś krzyknęła O FUUUUUUUUUUUUUUUUUJ
Ale tamta już to szybko pozbierała..spowrotem wsadziła go do torby!
Takie coś ,jak wymieniłam, mogłoby załatwić Twoją torebkę na amen...pomyśl tylko sobie..wnętrze torby umazane rozpuszczoną czekoladą/ atramentem z długopisu/lakierem do paznokci/siuśkami Chihuahuy!(ok, mój chihuahua siusia tylko na dworze,ale NIGDY NIE MÓW NIGDY!)
KOSZMAR. Dlatego właśnie tego w żadnej torbie nie trzymam. Nieważne ile kosztowała.
No niestety, raz w szatni na wfie na studiach, wypadł dziewczynie z torby tampon... w sensie wszystko jej wypadło z torby,a w tym też ten tampon...
ZUŻYTY!!!!
Wypadł jej na środek szatni i wszystkie dziewczyny to widziały... ale nikt się nie zaśmiał, zaległa cisza..i tylko za chwilę, któraś krzyknęła O FUUUUUUUUUUUUUUUUUJ
Ale tamta już to szybko pozbierała..spowrotem wsadziła go do torby!
Takie coś ,jak wymieniłam, mogłoby załatwić Twoją torebkę na amen...pomyśl tylko sobie..wnętrze torby umazane rozpuszczoną czekoladą/ atramentem z długopisu/lakierem do paznokci/siuśkami Chihuahuy!(ok, mój chihuahua siusia tylko na dworze,ale NIGDY NIE MÓW NIGDY!)
KOSZMAR. Dlatego właśnie tego w żadnej torbie nie trzymam. Nieważne ile kosztowała.
Ale początek tygodnia zaczyna się ładnie. Bardzo porządnie. Lubię bardzo duże torby, w których mieści się mnóstwo rzeczy. Niestety są one trochę jak worki i dlatego na końcu tygodnia jest w nich bałagan. Brak przegródek to najgorsza wada dużych toreb.
Moją ulubioną torbą i jedyną tak drogą jest louis vuitton artsy mm . Dostałam ją na moją 18tkę od rodziców. Staram się o nią dbać i nigdy nie biorę jej na imprezy. Kiedyś napiszę osobny post, jak odróżnić oryginalną i nieoryginalną louis vuitton. Kiedyś również będzie post o mojej kolekcji torebek ;-)
W mojej torbie obowiązkowo jest telefon, portfel, okładka z dowodem rejestracyjnym i ubezpieczeniem, paczuszka gumy orbit zielonej oraz kosmetyczka. Bez tych rzeczy się z domu nie ruszam. Jeśli mam długi dzień, biorę również swoje ukochane perfumy. Burberry Brit.
Dodatkowo zawsze trzymam tam jakiś magazyn i butelkę wody gazowanej . Lubię sobie coś poczytać na wykładzie, jak jest bardzo nudny i długi ;-)
A Wy,jakie skarby skrywacie w Waszych torbach ?:>
Moją ulubioną torbą i jedyną tak drogą jest louis vuitton artsy mm . Dostałam ją na moją 18tkę od rodziców. Staram się o nią dbać i nigdy nie biorę jej na imprezy. Kiedyś napiszę osobny post, jak odróżnić oryginalną i nieoryginalną louis vuitton. Kiedyś również będzie post o mojej kolekcji torebek ;-)
W mojej torbie obowiązkowo jest telefon, portfel, okładka z dowodem rejestracyjnym i ubezpieczeniem, paczuszka gumy orbit zielonej oraz kosmetyczka. Bez tych rzeczy się z domu nie ruszam. Jeśli mam długi dzień, biorę również swoje ukochane perfumy. Burberry Brit.
Dodatkowo zawsze trzymam tam jakiś magazyn i butelkę wody gazowanej . Lubię sobie coś poczytać na wykładzie, jak jest bardzo nudny i długi ;-)
A Wy,jakie skarby skrywacie w Waszych torbach ?:>
sobota, 2 marca 2013
### sobota
Do godziny 20 sobota z założenia jest nudna. Niby weekend się już zaczął, ale tak naprawdę się jeszcze nie zaczął, ponieważ w sobotę zawsze jest coś jeszcze do zrobienia.
A to przychodzi P.Basia, która sprząta. Ale do mojego pokoju wchodzi tylko po to,żeby umyć podłogi. Resztę robię sama, gdyż zawsze po jej 'porządkowaniu'nie mogłam nic znaleźć. A tak piłka prosta. Artystyczny nieład. Ale wszystko wiem, gdzie co jest. No więc w sobotę rano porządkuję. Czasem robię to w piątek, ale z reguły mi się nie chce.
Potem zabieram się za moje autko. Zwykle myję je w soboty. Chyba, że działają siły wyższe. Mróz/ śnieg/ deszcz/ lenistwo wzrastające.
Później nauka. Zwykle jest coś do zrobienia na studia. A to jakaś praca, a to jakieś kolokwium.
Następnie czas domowy. Jedziemy na zakupy, a później odwiedziny. Ktoś nas albo my kogoś.
I tak mija sobota. Nudno i intensywnie. Bo zamiast leżeć w łóżku i oglądać przez cały dzień filmy, coś trzeba robić. Dlatego tak naprawdę sobota do godziny 20 nie jest dla mnie weekendem. Takim tylko odpoczynkiem od zajęć na uczelni.
Ale już po 20 sprawa wygląda inaczej. Kino, kieliszek winka z przyjaciółkami, kolacja z ukochanym, imprezka ze znajomymi. Wtedy czuję, że żyję. Dzisiaj niestety jestem chora i mój ukochany zostaje u mnie na noc. Będzie maraton filmowy. I jeszcze jeden ;-)
A tu mój strój na jakąś imprezkę, właśnie dziś przyszła paczuszka z ciuszkami galaxy. Najbardziej popularny motyw na teraz.
Są to ciuchy zaprojektowane przez młodą projektantkę, Brzozowska Fashion.
A jak sobota wygląda u was?
A to przychodzi P.Basia, która sprząta. Ale do mojego pokoju wchodzi tylko po to,żeby umyć podłogi. Resztę robię sama, gdyż zawsze po jej 'porządkowaniu'nie mogłam nic znaleźć. A tak piłka prosta. Artystyczny nieład. Ale wszystko wiem, gdzie co jest. No więc w sobotę rano porządkuję. Czasem robię to w piątek, ale z reguły mi się nie chce.
Potem zabieram się za moje autko. Zwykle myję je w soboty. Chyba, że działają siły wyższe. Mróz/ śnieg/ deszcz/ lenistwo wzrastające.
Później nauka. Zwykle jest coś do zrobienia na studia. A to jakaś praca, a to jakieś kolokwium.
Następnie czas domowy. Jedziemy na zakupy, a później odwiedziny. Ktoś nas albo my kogoś.
I tak mija sobota. Nudno i intensywnie. Bo zamiast leżeć w łóżku i oglądać przez cały dzień filmy, coś trzeba robić. Dlatego tak naprawdę sobota do godziny 20 nie jest dla mnie weekendem. Takim tylko odpoczynkiem od zajęć na uczelni.
Ale już po 20 sprawa wygląda inaczej. Kino, kieliszek winka z przyjaciółkami, kolacja z ukochanym, imprezka ze znajomymi. Wtedy czuję, że żyję. Dzisiaj niestety jestem chora i mój ukochany zostaje u mnie na noc. Będzie maraton filmowy. I jeszcze jeden ;-)
A tu mój strój na jakąś imprezkę, właśnie dziś przyszła paczuszka z ciuszkami galaxy. Najbardziej popularny motyw na teraz.
Są to ciuchy zaprojektowane przez młodą projektantkę, Brzozowska Fashion.
A jak sobota wygląda u was?
środa, 27 lutego 2013
BULLYING
Bullying. Inaczej zastraszanie. Terroryzowanie. Nie jest to zbyt popularne pojęcie w Polsce, ale sądzę że skala zjawiska jest dosyć duża. Myślę, że każda z Was w szkole, odczuła w jakiś sposób przemoc psychiczną. Brak pieniędzy na super ubrania, nową komórkę,czy lepsze oceny mogą być powodem. Być może było to zwykłe dogryzanie, być może coś więcej..? Może to WY terroryzowałyście?
Wyobraźcie sobie. Macie 12 lat. Naiwność, brak doświadczenia życiowego. W głowie różne głupie pomysły, które na daną chwilę wydają się śmieszne + brak zrozumienia ze strony rodziców, nauczycieli i koleżanek. Rozmawiacie z obcym chłopakiem, który wydaje się być super gościem!Przesłał Wam zdjęcie. Bardzo przystojny, prawi komplementy, macie wspólne tematy. IDEAŁ! Przekonuje Was do pokazania cycków. (tylko myślcie jak podekscytowana 12latka a nie dorosła!). Cóż, raz się żyje. Pokazujecie mu je.
Rozmowa się kończy, po kilku dniach dostajecie wiadomość. JEŚLI NIE ZROBISZ MI EROTYCZNEGO SHOW PRZED KAMERĄ,TWOJE ZDJĘCIE Z GOŁYMI CYCKAMI ZOBACZĄ TWOI WSZYSCY ZNAJOMI!!
No tak, prawdopodobnie ten super koleś nie był obcy,tylko z waszej szkoły. Szok, płacz, samotność. No bo co rodzicom powiesz?Że pokazywałaś cycki obcemu kolesiowi na chacie?Dostałabyś szlaban do 18tki (I DOBRZE, MOŻE TO URATOWAŁOBY JEJ ŻYCIE).
Niestety podczas przerwy świątecznej wasze zdjęcie z gołymi cycuszkami zaczyna krążyć po internecie. Widzą je wszyscy z waszej szkoły. Jesteście osaczone, zaczynają się wyzwiska,że jesteś dziwką, że masz chorobę weneryczną, odsuwanie się od Ciebie, bo 'smierdzisz', rzucanie ci plecakiem, podkładanie nóg, odwrócenie się przyjaciółek, wyzwiska na internecie.Przeprowadzacie się i zaczynacie w innej szkole,ale ten'super koleś' nie chce odpuścić. Wszystkim waszym nowym znajomym wysyła linka do waszego zdjęcia topless. I znów gnębienie. I znów przeprowadzka. I znów gnębienie. Tak kilka razy. W tym czasie wypijacie wybielacz, żeby już to wszystko ucichło i żeby odejść z tego świata. Próba nieudana. Niestety kolejna próba samobójcza przez powieszenie się dochodzi do skutku.
I tak umiera Amanda Todd, 10 października 2012 roku. Była gnębiona przez swojego stręczyciela przez 4 lata. Tu macie link do filmiku, jaki Amanda zamieściła miesiąc przed śmiercią. Podobno jej stręczycielem okazał się pedofil.
LINK
Na zalukaj.tv zaś znajdziecie bardzo dobry film o nastolatce, która ulega cyberprzemocy. Nie spodziewacie się kim jest osoba ,która rozpoczyna internetowe znęcanie się nad nią...
tytuł: CYBERBULLY
http://zalukaj.tv/zalukaj-film/15045/cyberbully_2011_.html
A co wy sądzicie o zastraszaniu?Doświadczyłyście kiedyś czegoś podobnego?
Wyobraźcie sobie. Macie 12 lat. Naiwność, brak doświadczenia życiowego. W głowie różne głupie pomysły, które na daną chwilę wydają się śmieszne + brak zrozumienia ze strony rodziców, nauczycieli i koleżanek. Rozmawiacie z obcym chłopakiem, który wydaje się być super gościem!Przesłał Wam zdjęcie. Bardzo przystojny, prawi komplementy, macie wspólne tematy. IDEAŁ! Przekonuje Was do pokazania cycków. (tylko myślcie jak podekscytowana 12latka a nie dorosła!). Cóż, raz się żyje. Pokazujecie mu je.
Rozmowa się kończy, po kilku dniach dostajecie wiadomość. JEŚLI NIE ZROBISZ MI EROTYCZNEGO SHOW PRZED KAMERĄ,TWOJE ZDJĘCIE Z GOŁYMI CYCKAMI ZOBACZĄ TWOI WSZYSCY ZNAJOMI!!
No tak, prawdopodobnie ten super koleś nie był obcy,tylko z waszej szkoły. Szok, płacz, samotność. No bo co rodzicom powiesz?Że pokazywałaś cycki obcemu kolesiowi na chacie?Dostałabyś szlaban do 18tki (I DOBRZE, MOŻE TO URATOWAŁOBY JEJ ŻYCIE).
Niestety podczas przerwy świątecznej wasze zdjęcie z gołymi cycuszkami zaczyna krążyć po internecie. Widzą je wszyscy z waszej szkoły. Jesteście osaczone, zaczynają się wyzwiska,że jesteś dziwką, że masz chorobę weneryczną, odsuwanie się od Ciebie, bo 'smierdzisz', rzucanie ci plecakiem, podkładanie nóg, odwrócenie się przyjaciółek, wyzwiska na internecie.Przeprowadzacie się i zaczynacie w innej szkole,ale ten'super koleś' nie chce odpuścić. Wszystkim waszym nowym znajomym wysyła linka do waszego zdjęcia topless. I znów gnębienie. I znów przeprowadzka. I znów gnębienie. Tak kilka razy. W tym czasie wypijacie wybielacz, żeby już to wszystko ucichło i żeby odejść z tego świata. Próba nieudana. Niestety kolejna próba samobójcza przez powieszenie się dochodzi do skutku.
I tak umiera Amanda Todd, 10 października 2012 roku. Była gnębiona przez swojego stręczyciela przez 4 lata. Tu macie link do filmiku, jaki Amanda zamieściła miesiąc przed śmiercią. Podobno jej stręczycielem okazał się pedofil.
LINK
Na zalukaj.tv zaś znajdziecie bardzo dobry film o nastolatce, która ulega cyberprzemocy. Nie spodziewacie się kim jest osoba ,która rozpoczyna internetowe znęcanie się nad nią...
tytuł: CYBERBULLY
http://zalukaj.tv/zalukaj-film/15045/cyberbully_2011_.html
A co wy sądzicie o zastraszaniu?Doświadczyłyście kiedyś czegoś podobnego?
środa, 20 lutego 2013
cappuccino poproszę
I przychodzi taka szersza niż wyższa do coffe heaven. Typ z tyłu duuuuże liceum z przodu muzeum. Dżinsy obcisłe, bluzka za krótka i brzuch ledwo chowający się w spodniach. Pomyliła zapewne coffe heaven z towarzystwem ochrony waleni. Ale cóż, ma przecież prawo do kolejnego ciastka i kolejnej kawy. Jest w końcu pod ochroną.
Ona zamawia Cappuccino. Koleżanka latte.
Moja tiger chai jest już gotowa. Obok niej stoi druga kawa, miły sprzedawca w okularkach krzyczy, że cappucino gotowe. Zapominam,że koleżanka wzięła latte. Idę do naszego stolika i stawiam na nim dwie kawy. Mówię, masz tu swoje cappucino. Ona się śmieje i mówi,że chciała latte. Od razu wstaje i odnosi je na ladę.
A tam już po swoje dwie kawy (dla chłopaka i dla niej ) czycha wieloryb. Zabiera się za latte mojej koleżanki, gdy na to ona mówi, 'przepraszam,ale koleżanka przez pomyłkę wzięła pani kawę, ta jest moja'
I wtedy wieloryba ogarnia złość. JAK TO JAK TO, krzyczy z całych sił, a podmuch jej koszmarnego oddechu uderza w każdego z nas. Chyba nie zna pasty i szczoteczki. PANI CHYBA JEST SMIESZNA?!JA MAM PIC KAWE,KTORA BYŁA NOSZONA PRZEZ CALY LOKAL?!CHCE NOWAAAAAAAAAAA!!!!!!!moja kolezanka sie ulatnia, a biedny pan w okularkach poslusznie robi nowa...jest osaczony przez wieloryba....
A ja na to wszystko tarzam się ze smiechu. No bo KURWA MAC, jak to jest, gdy ona idzie do restauracji?Np do takiego Sphinksa????Tak samo krzyczy do kelnera przy stole: 'NIE ZJEM TEGO CHCE NOWE BO TO JEDZENIE BYLO NOSZONE PRZEZ CALA KNAJPE!!!"
mam dla Ciebie jedna rade wielorybie. Nie idz juz wiecej do coffe heaven,zeby zrec kolejne ciastko i wypijac kolejne kawsko, tylko kup sobie karnet na fitness. Tego NAPRAWDE potrzebujesz.
Ona zamawia Cappuccino. Koleżanka latte.
Moja tiger chai jest już gotowa. Obok niej stoi druga kawa, miły sprzedawca w okularkach krzyczy, że cappucino gotowe. Zapominam,że koleżanka wzięła latte. Idę do naszego stolika i stawiam na nim dwie kawy. Mówię, masz tu swoje cappucino. Ona się śmieje i mówi,że chciała latte. Od razu wstaje i odnosi je na ladę.
A tam już po swoje dwie kawy (dla chłopaka i dla niej ) czycha wieloryb. Zabiera się za latte mojej koleżanki, gdy na to ona mówi, 'przepraszam,ale koleżanka przez pomyłkę wzięła pani kawę, ta jest moja'
I wtedy wieloryba ogarnia złość. JAK TO JAK TO, krzyczy z całych sił, a podmuch jej koszmarnego oddechu uderza w każdego z nas. Chyba nie zna pasty i szczoteczki. PANI CHYBA JEST SMIESZNA?!JA MAM PIC KAWE,KTORA BYŁA NOSZONA PRZEZ CALY LOKAL?!CHCE NOWAAAAAAAAAAA!!!!!!!moja kolezanka sie ulatnia, a biedny pan w okularkach poslusznie robi nowa...jest osaczony przez wieloryba....
A ja na to wszystko tarzam się ze smiechu. No bo KURWA MAC, jak to jest, gdy ona idzie do restauracji?Np do takiego Sphinksa????Tak samo krzyczy do kelnera przy stole: 'NIE ZJEM TEGO CHCE NOWE BO TO JEDZENIE BYLO NOSZONE PRZEZ CALA KNAJPE!!!"
mam dla Ciebie jedna rade wielorybie. Nie idz juz wiecej do coffe heaven,zeby zrec kolejne ciastko i wypijac kolejne kawsko, tylko kup sobie karnet na fitness. Tego NAPRAWDE potrzebujesz.
sobota, 9 lutego 2013
ostatnia sobota karnawału
No
tak, tłusty czwartek za nami, a to oznacza, że dzisiejsza sobota
jest ostatnią sobotą karnawału :)
Jeśli ktoś z was zastanawiał się skąd w ogóle wzięła się nazwa „karnawał”, to już przychodzę z pomocą. Otóż nazwa pochodzi od włoskiego carne vale, co znaczy dokładnie „pożegnanie mięsa” :) I coś w tym chyba jest, bo przecież po karnawale następuje post :) A później Wielkanoc :) Osobiście chyba właśnie wolę Wielkanoc od świąt Bożego Narodzenia. A to dlatego, że są to mniej wymagające święta moim zdaniem, nie ma takiej nerwowej atmosfery, nie ma już tego zakupowego amoku, tych męczących i stresujących przygotowań. I co najważniejsze czuć już wtedy wiosnę :) Oczywiście nie myślcie sobie, że nie lubię Bożego Narodzenia. Lubię, bardzo lubię, czuję, że to naprawdę magiczny czas :) Tylko ta cała atmosfera przed jest zazwyczaj bardzo napięta a ja niezbyt przepadam za takimi sytuacjami :) No ale cóż, takie uroki :)
A wy macie jakieś plany na dzisiejszy wieczór? Czy spędzacie go spokojnie w domowym zaciszu? :) I jednym i drugim życzę mile spędzonego czasu w te ostatki :)
Jeśli ktoś z was zastanawiał się skąd w ogóle wzięła się nazwa „karnawał”, to już przychodzę z pomocą. Otóż nazwa pochodzi od włoskiego carne vale, co znaczy dokładnie „pożegnanie mięsa” :) I coś w tym chyba jest, bo przecież po karnawale następuje post :) A później Wielkanoc :) Osobiście chyba właśnie wolę Wielkanoc od świąt Bożego Narodzenia. A to dlatego, że są to mniej wymagające święta moim zdaniem, nie ma takiej nerwowej atmosfery, nie ma już tego zakupowego amoku, tych męczących i stresujących przygotowań. I co najważniejsze czuć już wtedy wiosnę :) Oczywiście nie myślcie sobie, że nie lubię Bożego Narodzenia. Lubię, bardzo lubię, czuję, że to naprawdę magiczny czas :) Tylko ta cała atmosfera przed jest zazwyczaj bardzo napięta a ja niezbyt przepadam za takimi sytuacjami :) No ale cóż, takie uroki :)
A wy macie jakieś plany na dzisiejszy wieczór? Czy spędzacie go spokojnie w domowym zaciszu? :) I jednym i drugim życzę mile spędzonego czasu w te ostatki :)
piątek, 8 lutego 2013
smak dzieciństwa
„Chcę
być dziecinna. Sycić wzrok kolorami, liczyć krok chodnikami.”
Dokładnie. Jak te słowa (z piosenki O.S.T.R. „Kiedy mnie stąd
zabierzesz” jakby ktoś chciał wiedzieć:)) pięknie ujmują
istotę dzieciństwa, które zazwyczaj kojarzy się z beztroską
i radością, czasem wręcz nie pojętą dla już dorosłych ludzi.
A ja wracam do tych czasów dzieciństwa. „Uśmiechy, żarty, klocki, namiot przed domem babci namiot rodem z indiańskiej wioski” (Deobe/Dena „Pamiętam twarze ich”) . I zatracam się w tych słodkich wspomnieniach, kiedy mogłam bawić się do późna na podwórku, kiedy przybiegałam do domu na ulubione bajki, kiedy byłam obdarowywana słodyczami przez rodziców i babcie, kiedy wszystko było takie ciekawe, fajne, proste a przy tym niesamowicie przyjemne. Tęsknię za swoim dzieciństwem :) A to wszystko dla tego, że było naprawdę urocze. I tu z tego miejsca podziękowania składam wszystkim, którzy się do tego przyczynili, czyli głównie Rodzicom :) A wy też chcielibyście czasem znów być dzieckiem? :) Za czym, z tego okresu, najbardziej tęsknicie?:)
czwartek, 31 stycznia 2013
wiosno przyjdź! :)
I
znów pogoda nie rozpieszcza. I pozytywnie też raczej za
bardzo nie nastraja :P Tylko pada i pada i nie chce przestać. Po
śniegu nie ma już prawie ani śladu, ale co z tego, skoro zima i
tak się jeszcze nie skończyła. No ale cóż, takie są uroki
naszej pogody :) Nie mogę już doczekać się wiosny. Od razu lżej
człowiekowi na sercu, kiedy świeci słońce i wszystko wokół
pięknie się zazielenia. I te przyjemne ciepełko, ahhh...
Rozmarzyłam się :) A te piękne marzenia przerwał mi przed chwilką
telefon, jak ja nie lubię, jak ktoś dzwoni i próbuje namówić
na zakup czegoś tam, lub jakieś zaproszenie wysłać, bla bla bla.
Zawsze staram się grzecznie podziękować i odmówić, ale
najchętniej powiedziałabym im, żeby nigdy więcej nie dzwonili na
ten numer! To powinno być zabronione, nie rozumiem takiego pewnego
rodzaju zmuszania, wywierania presji... Przecież każdy musi
porządnie zastanowić się nad każdym zakupem, najlepiej w zaciszu
własnego kąta, w spokoju, a nie zrobić to tu i teraz i potem
żałować, że przecież to nie było potrzebne, czemu dałam się
nabrać na taką reklamę. Bo niektórzy naprawdę mają
problem z odmawianiem, a inni potrafią to wykorzystywać.
środa, 30 stycznia 2013
ciagle pada
Ale
okropna dziś pogoda! Ciągle pada i pada, gigantyczne kałuże na
chodnikach, które naprawdę utrudniają normalne poruszanie
się. Wrrr... jak ja tego nie lubię! Jak widzę to, co jest za oknem,
to najchętniej położyłabym się spać :)
Są różne
rzeczy, które chociaż troszkę potrafią umilić taki dzień.
A oto kilka, z których bardzo chętnie korzystam:
- dobra książka, którą bardzo lubię czytać pod kocykiem z kubkiem gorącej herbatki w ręku
- dobra książka, którą bardzo lubię czytać pod kocykiem z kubkiem gorącej herbatki w ręku
-
jakiś fajny filmik (np. dobry horror lub komedia) oglądany
oczywiście Razem z Moim Kochanym ;*
- coś słodkiego :) O tak, słodycze są dobre na wszystko :) Dlatego zawsze lubię mieć w zanadrzu jakąś smakowitość :)
- słuchanie muzyki (najlepiej jakiejś optymistycznej, żeby się przypadkiem bardziej nie pogrążyć :))
Na pewno jest więcej sposobów na spędzanie czasu w taką pogodę, ale przedstawiłam te, z których najczęściej korzystam :) Teraz właśnie mam zamiar zagłębić się w bardzo ciekawą lekturkę, przy której zapominam o cały świecie więc te stukanie kropel deszczu o mój parapet, nie powinno mnie zbytnio niepokoić :)
- coś słodkiego :) O tak, słodycze są dobre na wszystko :) Dlatego zawsze lubię mieć w zanadrzu jakąś smakowitość :)
- słuchanie muzyki (najlepiej jakiejś optymistycznej, żeby się przypadkiem bardziej nie pogrążyć :))
Na pewno jest więcej sposobów na spędzanie czasu w taką pogodę, ale przedstawiłam te, z których najczęściej korzystam :) Teraz właśnie mam zamiar zagłębić się w bardzo ciekawą lekturkę, przy której zapominam o cały świecie więc te stukanie kropel deszczu o mój parapet, nie powinno mnie zbytnio niepokoić :)
środa, 23 stycznia 2013
liczba 23
Uwielbiam 23 dzień każdego miesiąca.
Nawet kiedyś powiedziałam, że mój miesiąc zaczyna się
23go :) A to właśnie dlatego, że dokładnie tego dnia, dokładnie
17 miesięcy temu – 23.08.2011 swoje serce (i nie tylko je:P)
oddałam Mojemu Ukochanemu Mężczyźnie :)
Jest taki film z Jim Carrey'em -
„Number 23”, w którym to główny bohater styka się
z zagadkową książką o tym samym tytule. Od tej chwila obsesja
związana z tą liczbą zaczyna go pożerać. I ja też mam taką
obsesję. I mnie też prześladuje ta liczba. Ale tylko i wyłącznie
w pozytywnym znaczeniu tego słowa :). Kiedy pierwszy raz obejrzałam
ten film, nie przypuszczałam jeszcze, że to właśnie 23 stanie się
najważniejszym dniem w każdym miesiącu – dniem pięknych
wspomnień i pięknych marzeń o przyszłości. Naszej przyszłości.
Bo już od dawna nie ma ani Mnie ani Jego. Gdzieś kiedyś słyszałam
te proste i jednocześnie bardzo prawdziwe słowa, że we dwoje
ludzie są zawsze silniejsi niż pojedynczo. I tak dokładnie jest :)
I tak już będzie. Już zawsze będę tak szaleńczo zakochana i
słodko uzależniona od Tego Jedynego :)
niedziela, 20 stycznia 2013
z życia wzięte
Weszłam do tej nowoczesnej sali, pachnącej i czystej. Weszłam ze strachem, trzesąc się cała w środku. Weszłam bardzo cicho, tak jakbym chciała ukryć swoją obecność. Pamiętam jak dziś, była wtedy godzina 7:30.
Na wielkim łóżku leżała mała postać. Postać chuda. Oczy miała zamknięte, chyba drzemała albo rozmyślała. Twarz jej wyglądała na bardzo młodą, nie więcej niż 53 lata. Ale już druga rzecz,jaka rzuciła mi się w oczy to były dłonie. Były zaciśnięte w pięści. Podniosła jedną z nich i potarła o czoło.
Po długiej chwili zebrałam się w sobie i pomyślałam:'musisz się odezwać, musisz przełamać strach i się odezwać'. Zdołałam wydukać witam. Ona po bardzo długim czasie, jak dla mnie 10 minut,ale zapewne było to 50 sekund, odezwała się po niemiecku. Bardzo gderliwie, bardzo nieprzyjemnie. Na początku w ogóle nie otworzyła oczu. Tylko mówiła. Dopiero potem zaszczyciła mnie swoim spojrzeniem. Podobno był to najgorszy pacjent w całym szpitalu. I dostałam ją właśnie ja.
-Ile mam tu jeszcze czekać?Co wy sobie myślicie, już 9 (a była 7:30) ,czekam tu od samego rana, głodna, nie mogę nic zrobić a was nie ma,zaraz zadzwonię do kierownika tego ośrodka,powinni was wszystkich zwolnić!Jesteście nieudacznikami, nic nie umiecie!Tylko siedzicie ,gadacie i pijecie kawy!
Nie chciałam się wdawać w idiotyczne niemieckie dyskusje, poniekąd większej połowy tego co mówiła,nie rozumiałam, więc powiedziałam tylko przepraszam. I pomyślałam sobie (dosłownie): co ja tutaj kurwa robię, powinnam spierdalać do polski. Ale już za chwilę odezwało się we mnie moje wewnętrzne ja.
Dobrze wiesz, co tu robisz i nie możesz się poddać. Rodzice rzucili ci wyzwanie,a ty przyjechałaś wygrać zakład. Nie możesz teraz wrócić z podkulonym ogonem i powiedzieć że jednak mieli rację, że sama nie dasz sobie rady. To są tylko 3 miesiące.
Wiedziałam,że rodzice będą ze mnie niezmiernie dumni,jak im pokażę, że mając 18 lat,mogę dać sobie radę sama. Poza tym chodziło też o względy materialne.. tata mi obiecał audi tt jak wygram zakład. Chcieli mi pokazać,że pieniądze nie biorą się z drzewa(tak jak do tamtej pory myślałam) i musieli bardzo ciężko zapracować na wszystko co mają.
A więc zostałam. Nie wyszłam i nie trzasnęłam drzwiami,jak to bywa w filmach. Tata załatwił mi jedną z najgorszych robót, jakie mógł, a ja przyjęłam to z pokorą.
Na wielkim łóżku leżała mała postać. Postać chuda. Oczy miała zamknięte, chyba drzemała albo rozmyślała. Twarz jej wyglądała na bardzo młodą, nie więcej niż 53 lata. Ale już druga rzecz,jaka rzuciła mi się w oczy to były dłonie. Były zaciśnięte w pięści. Podniosła jedną z nich i potarła o czoło.
Po długiej chwili zebrałam się w sobie i pomyślałam:'musisz się odezwać, musisz przełamać strach i się odezwać'. Zdołałam wydukać witam. Ona po bardzo długim czasie, jak dla mnie 10 minut,ale zapewne było to 50 sekund, odezwała się po niemiecku. Bardzo gderliwie, bardzo nieprzyjemnie. Na początku w ogóle nie otworzyła oczu. Tylko mówiła. Dopiero potem zaszczyciła mnie swoim spojrzeniem. Podobno był to najgorszy pacjent w całym szpitalu. I dostałam ją właśnie ja.
-Ile mam tu jeszcze czekać?Co wy sobie myślicie, już 9 (a była 7:30) ,czekam tu od samego rana, głodna, nie mogę nic zrobić a was nie ma,zaraz zadzwonię do kierownika tego ośrodka,powinni was wszystkich zwolnić!Jesteście nieudacznikami, nic nie umiecie!Tylko siedzicie ,gadacie i pijecie kawy!
Nie chciałam się wdawać w idiotyczne niemieckie dyskusje, poniekąd większej połowy tego co mówiła,nie rozumiałam, więc powiedziałam tylko przepraszam. I pomyślałam sobie (dosłownie): co ja tutaj kurwa robię, powinnam spierdalać do polski. Ale już za chwilę odezwało się we mnie moje wewnętrzne ja.
Dobrze wiesz, co tu robisz i nie możesz się poddać. Rodzice rzucili ci wyzwanie,a ty przyjechałaś wygrać zakład. Nie możesz teraz wrócić z podkulonym ogonem i powiedzieć że jednak mieli rację, że sama nie dasz sobie rady. To są tylko 3 miesiące.
Wiedziałam,że rodzice będą ze mnie niezmiernie dumni,jak im pokażę, że mając 18 lat,mogę dać sobie radę sama. Poza tym chodziło też o względy materialne.. tata mi obiecał audi tt jak wygram zakład. Chcieli mi pokazać,że pieniądze nie biorą się z drzewa(tak jak do tamtej pory myślałam) i musieli bardzo ciężko zapracować na wszystko co mają.
A więc zostałam. Nie wyszłam i nie trzasnęłam drzwiami,jak to bywa w filmach. Tata załatwił mi jedną z najgorszych robót, jakie mógł, a ja przyjęłam to z pokorą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













